Od Kiby
Urodziłem się w małej jaskini. Miałem kochających rodziców i wspaniałe rodzeństwo. Pewnego dnia do jaskini przyszły wilki-demony. Schowałem się, ale moi rodzice i rodzeństwo nie zdążyli, zabili ich. Gdy te wilki-demony już poszły długo stałem nad rodzicami i rodzieństwem i ich opłakiwałem. Potem wyszłem z jaskini i się błąkałem po lasach i łąkach smutny. Raz zauważyłem pewną waderę. Była przepiękna. Szła z jakimś wilkiem. Podeszli do mnie.
-Cześć! Jestem Kiara. Co robisz na moim terenie.
-Ja jestem Kiba. Przepraszam... Nie wiedzałem, że to twój teren.-Skuliłem się.
-Nie szkodzi. Chcesz dołączyć do mojej watahy?
-Pewnie!-Rozluźniłem się. Szłem koło wilczycy i patrzyłem ciągle rozmarzony na nią. Załapałem się na wrogie spojrzenie tego wilka co też był.
-A to kto?-Wskazałem na wilka.
-To jest Silver.-Powiedziała Kiara.
"Silver tak?" Pomyślałem.
-To samiec Alfa?-Zapytałem zaniepokojony.
-Nie.-Odpoweidziała rozbawiona Kiara.
"Ufff" Odetchnąłem z ulgą. Ale wiedziałem że nie miałem szans z Silverem. Pozostała tylko nadzieja....
<Kiara dokończ proszę>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz