Szłem polaną. Słońce świeciło mocno. Było bardzo przyjemnie. Szłem sobie tak i patrzyłem w niebo. Nie przejmowałem się zbytnio Silverem i Kiarą i o moim problemie, tylko cieszyłem się piękną pogodą. Postanowiłem się powygrzewać, więc położyłem się na trawie i patrzyłem w niebo. Ptaki pięknie ćwierkały, kwity pachniały, było cudownie! Ale nagle przyciągnął moją uwagę dziwny hałas...
Wstałem i poszłem za tym hałasem. Szłem, szłem, aż doszłem do lasu. Weszłem do niego i szłem za dźwiękiem. Z każdym krokiem stawał się głośniejszy. Wkońcu dotarłem do źródła tych odgłosów... Schowałem się w krzakach i czekałem na odpowiedni monent aby wyjść....
Wkońcu wyszłem zzakrzaków. Zauważyłem tam białą wilczycę. Zauważyła mnie. Wydawała mi sie dziwnie znajoma...
-Cześć! Jestem Kiba! A ty?-Powiedziałem podchodząc do niej.
-Cześć ja jestem Courtney! Masz na imie Kiba? Miałam brata Kibę...
-Tak. A ja miałem siostrę Courtney!
-To znaczy, że.....
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz