Podeszłem do feniska.
-Cześć! Którędy do Bistrii?-Zapytałem.
-Jesteś Kiba tak?-Zapytała fenikinka. (tak mówię na dziewczyny feniksy)
-Tak. Z kąd znasz moje imię?-Zdziwiłem się.
-Jesteś synem króla Bistrii. Z tąd to wiem. Kiedyś mieszkałam w Bistrii, ale Twój ojciec nią zawładnął.-Zwierzyła się fenikinka.
-Acha. Ja idę go pokonać. Skoro tam mieszkałaś to chyba niedaleko?-Domyślałem się.
-Tak. Za tą górą. Nazywa się Mounth Wolf Everest.-Fenikinka wskazała na wielką górę.
-O jacie... Pewnie nie można tam wlecieć?-Upewniłem się.
-Nie można.-Przytaknęła.
-Wiedziałem.-Westchnąłem.-No nic. Idę.-Powiedziałem poczym ruszyłem w drogę.
-Czekaj! Pójdę z tobą.-Zawołała.
-Spoko. Choć.-Uśmiechnąłem się.-A tak wogóle jak Ci na imię?
-Flame.-Odpowiedziała.
-A. Spoko.
I doszliśmy do Mounth Wolf Everest.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz