czwartek, 1 listopada 2012

Od Kiby-Granica watahy cz.1

Pożegnałem się z Courtney i wyruszyłem w drogę. Musiałem się śpieszyć. Po 6 godzinach wędrówki byłem wyczerpany. Zatrzymałem się w kanionie. Znalazłem zaciszny kącik i tam się zatrzymałem. Rozpakowałem trochę mięsa i się posiliłem. Wyciągnąłem też butlę z wodą i się napiłem. Jak odpocząłem spakowałem się i wyruszyłem w drogę. Cały czas czułem, że mnie ktoś śledzi. Nie traciłem czujności. Byłem gotowy w każdej chwili zaatakować.
C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz